Blast of 90. wielkość wita czerwone skały amfiteatr


Pamiętasz lata 90.?

Internet był tak nowy, że przed przejściem do Internetu musieliśmy przeglądać serię squawków. Komicy opowiadali każdemu żartowi, który im się podoba, i nikt nie obawiał się odwołania za malowanie poza wierszami.

Muzycy koncertowali bez wykładu tłumów o tym, jak powinni głosować lub żyć.

A ostrzeżenia wyzwalające nie były nawet rzeczą. Mimo to komedia „PCU” z 1994 r. Przewidywała nadchodzącą rewolucję Woke.

I oto jesteśmy.

Komedia akcji „Rush Hour” z 1998 roku właśnie otrzymała ostrzeżenie XXI wieku, dzięki uprzejmości USA Network. (Kapelusz: World of Reel)

Wszyscy kochamy nasze kolegiki komedie… ale ten film został stworzony w innym czasie. FYI Pewne przedstawienia, język i humor mogą wydawać się przestarzałe, a czasem obraźliwe.

Publiczność oglądała film przez 27 lat bez takiej „ochrony”. Teraz główna sieć kablowa uważa ją za konieczną. Czy wyemituje podobne ostrzeżenie dla „Godziny szczytu 2” i „Godzina szczytu 3?” Jakie inne filmy są następne?

Tak, tęsknimy za latami 90. Źle.

Właśnie dlatego Triple Bill w Colorado Red Rocks Amphitheatre w piątek zyskał tak ciepły powitanie od tłumu. W nocy wystąpili lekarze spin, Gin Blossoms i Blues Traveller w składzie z ryczącej lat 90.

Spin lekarze wybili pop popowe „Two Princes” i „Little Miss Can't Be Ste Wrong”, okazując wdzięczność dla tłumu trzymającego się rockerów przez te wszystkie lata później.

Podobny sentyment pochodzi od Robina Wilsona, ponadczasowego wokalistki Gin Blossoms. Zespół uratował swój największy hit „Hej, zazdrość” na koniec swojego zestawu. Inne Bangers, takie jak „Follow You Down” i „Dowiedziawszy się o tobie”, trzymali tłum na nogach do tego czasu.

Oba zespoły otwierające były w postaci świetnej formy. Nie ma makaronu z klasycznymi utworami, dostarczając ich dokładnie tak, jak tłum się spodziewał.

W końcu ci fani mają największe znaczenie. Podobnie jak data w kalendarzu – 4 lipca 2025 r. Program nie mógł zapomnieć o urodzinach narodu, pokazując fajerwerki eksplodujące po całym miejscu.

Blues Traveller uderzył na scenę, aby naprężyć Giddy Anthem „South Park”, „America (F *** Yeah)” z „Team America: World Police”. Gwiazdy i paski można było zobaczyć na scenie, a wokalista John Popper zagrał hymn narodowy na swojej harmonijce.

On także podziękował tłumowi za dołączenie do nich w dziewiczą letnią noc, wskazując na medyczną czkawkę, która prawie wykoleiła jego wygląd.

Program musi kontynuować, a wraz z nim zabójcze okładki „Hot for Teacher” i „Mary Jane's Last Chance” wraz z pęcherem zespołu „Runaround”.

Na jedną noc wróciły lata 90.. Żadnych wykładów obudzonych ani ostrzeżeń wyzwalających. Po prostu oldschoolowy rock, pop i blues grali na wysokim poziomie.

Nie zawsze potrzebujemy wehikuł czasu Doc Browna na takie noce.


Back To Top