Stephen Colbert tego nie dotknąłby.
Jimmy Kimmel, John Oliver, Jimmy Fallon, Seth Meyers czy Jimmy Kimmel.
„Saturday Night Live?” Jak mówią w Nowym Jorku, Fuhgeddaboudit !!
To Black Lives Matter (BLM), twardej grupy, która miała kulturowy moment po śmierci George'a Floyda. Wpływ grupy dramatycznie spadł od tego okresu. Zrobią to zarzuty o niestosowność fiskalną.
Podobnie upiorne media społecznościowe, dopingujący gwałt i morderstwo.
Rozdział BLM w Chicago właśnie opublikował to na poparcie Hamasa. pic.twitter.com/ola1mwzovo
– Julio Rosas (@julio_rosas11) 10 października 2023
Platformy humoru głównego nurtu przyjęły podejście „bez ręki” do ruchu, obawiając się gniewu ich liberalnych widzów (i opowiadanie niewygodnych prawd).
Ari Aster nie boi się.
Nowy film reżysera, „Eddington”, ostro szturcha zarówno BLM, jak i jego białych zwolenników. Film zabierze nas z powrotem do maja 2020 r., Kiedy to poważne ograniczenia pandemiczne roiły się nad narodem. W tym miesiącu wzniesienie BLM po śmierci Floyda podczas kłótni policyjnych.
Jeśli nie oglądałeś „upadku Minneapolis”, powinieneś. Film obala wiele starszych narracji medialnych dotyczących śmierci Floyda.
Aster nie jest z przodu o swojej polityce, tak jak niektórzy z hollywoodzkich artystów, ale „Eddington” wyśmiewa wszystkie strony tego momentu wojny kulturowej. Jego postacie są przyklejone do smartfonów, wchłaniając codziennie teorie spiskowe.
To dalekie od pochlebnego.
Mieszkańcy tej fikcyjnej Hamlet Nowego Meksyku również zajmują się przyczyną BLM, zwłaszcza młodych białych mieszkańców. I nie mają pojęcia, o czym mówią.
To satyra, ludzie. A weteran krytyk New York Times Manohla Dargis jest z tego powodu szalony.
Wspomniana recenzja ukazała się podcast „The Last Thing, którą widziałem”. Odcinek, wydany pod koniec maja, nastąpił po debiucie w Cannes. Film Aster przyciągnął wówczas sprzeczne komentarze. Jego praca (myśl „Midsommar” i „Beau się boi”) często wywołuje tę odpowiedź.
Oto, co Dargis powiedział o filmie (i jej reakcji na niego) na podcastie:
„To jest tanie. Jest naprawdę tani. Nie ma nic stawki dla (Aster)… Nie jest wystarczająco wielkim twórcą filmowym, aby uciec od pustej jego pomysłów. Naprawdę mnie to obrażono” – powiedział Dargis.
„W tym momencie i tego, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych, film jest głęboko przestarzały. Wydaje się, że nie ma wpływu – nie chodzi o władzę. Chodzi o jednostki i to, jak reagują na te siły. Są tylko wszystkie te opowiedy”.
Wyjaśnia, jak postać Joaquina Phoenixa, biały szeryf, który jest sceptyczny zarówno wobec protestów BLM, jak i mandatów maski, żyje w skromnym domu. Tymczasem latynoski burmistrz Pedro Pascal, niewypowiedziany progresywny, żyje „w naprawdę ładnym jasnym domu”.
„Kolega ty, Ari Aster. Naprawdę, poważnie. Tak łatwo jest wyśmiewać te rzeczy. Ludzie wciąż umierają od Covid. Możemy już nie żyć w pandemii… Po prostu nie uważam, że to zabawne i uważam, że naprawdę ważne jest, aby ludzie, myślę, że biali ludzie powinni przesłuchać swoją cholerną wyróżnienie.
Czy to dziwne, że Jimmys z telewizji późno w nocy nie dotknąłby Yuków związanych z BLM? Dargis i jej koledzy postępowcy z obrzydzeniem wyłączali kanał.
